“Wystarczy chcieć”- Kinga i jej droga na emigracji.

Będąc mamą dwójki dzieci, z pewnością nie jest łatwo uczyć się języka. Ja jednak mam przyjemność, znać osobiście, nie jedną odważną mamę, która stawia na rozwój językowy. Dziś pociągnęłam za język, kolejną SILNĄ i WYTRWAŁĄ kobietę, która pracuje i komunikuje się, używając języka obcego. Kinga, bo o niej dziś mowa, swoim uporem i konsekwencją w działaniu, znalazła elastyczną pracę, gdzie dodatkowo, ma możliwość rozwijania umiejętności językowych.

Kinga-szukam

ER: Witaj Kinga! Skoro mieszkasz w Holandii, musiałaś mieć powody przyjazdu? Powiedz, kiedy podjęłaś decyzję o wyjeździe i dlaczego?

KZ: Decyzję o przyjeździe podjęłam 7 lat temu, za namową mojego, już teraz ex-partnera. Prosił bym do niego przyjechała.

ER: Wiedząc, do kogo jedziesz i do jakiego kraju, czy od razu zaczęłaś uczyć się języka? Jak wyglądała Twoja droga językowa?

KZ: Nie, nie uczyłam się od razu. Dopiero po 4 latach zaczęłam, kiedy mój młodszy syn miał już 2,5 latka i poszedł do przedszkola. Do nauki skłoniła mnie moja holenderska sąsiadka.

ER: Czy w związku z tym przeszłaś jakieś kursy językowe?

KZ: Przeszłam dwa poziomy A1 i A2. Niestety na poziomie A2 nie zdałam egzaminu. Jednak nie przeszkodziło mi to, w codziennej komunikacji.

ER: Jeśli nie tylko kurs pomógł Ci w podniesieniu poziomu języka, to zdradź nam proszę swoje sposoby nauki.

KZ: Bardzo dużo pomagała mi sąsiadka- Holenderka. Przychodziła do mnie i wszystko tłumaczyła. Dotąd, aż zrozumiałam. Bardzo chciała się ze mną dogadać- nie ja z nią, tylko ONA ze mną. Początkowo, przychodziła do mojej córki. Pomagała jej w poznaniu języka, a ja podsłuchiwałam. Do tego córka, czasem tłumaczyła. Sąsiadka dawała mi małe zadania, np. znaleźć tłumaczenie słówka, lub opisywała dany przedmiot, a ja musiałam odgadnąć o co chodzi. Dzięki niej, poznałam wiele różnic językowych.

ER: Bardzo przyjazną miałaś sąsiadkę, z pewnością wiele Ci pomogła. A powiedz nam, jakie były reakcje innych Holendrów, kiedy stawiałaś pierwsze kroki językowe?

KZ: Większość napotkanych osób pomagała w przebyciu tej drogi. Często, starali się dokładnie tłumaczyć, poprawiali mnie, jeśli powiedziałam coś źle. Wspierali i dopingowali.  

ER: A czy zdarzały Ci się jakieś wyzwania językowe, czy pojawiło się „coś dużego” z czymś musiałaś sobie poradzić? Z jakimi stresami językowymi sobie poradziłaś?

KZ: ROZMOWA O PRACE! (haha) było ciężko, ale jak się chce to można wszystko.

ER: Czyli rozmowę przeszłaś pozytywnie. Super! Kiedy wobec tego zaczęłaś komunikować się po niderlandzku? Ile czasu zajęło Ci, przekonanie samej siebie do rozmów w języku obcym, od momentu kiedy zaczęłaś się uczyć?

KZ: Ciągle się uczę, ale nie mam obaw przed rozmową.

ER: A kiedy TEN STRACH przeszedł?

KZ: STRACH NIE PRZESZEDŁ! (haha) Jednak pomimo strachu działam dalej. Nie poddaje się. To po prostu siła wyższa, ja muszę mówić w tym języku.

Kinga-strach

ER: Jesteś mamą dwójki dzieci, dorastającej nastolatki i 5-letniego chłopca. Pracujesz w elastycznych godzinach, komunikujesz się po niderlandzku i dalej uczysz się języka. Powiedz, jak udaje Ci się to wszystko połączyć?

KZ: Wystarczy chcieć i można wszystko. Dobra organizacja to podstawa. Twoje wsparcie dużo mi daje, Ty mnie motywujesz (haha).

ER: Dziękuję, nie sądziłam, że mam, aż taki wpływ na Twoje działania. A propos działań, wiele z nas będzie zainteresowanych, jak wyglądały Twoje doświadczenia w pracy? Czym się zajmowałaś na początku, a czym teraz?

KZ: Zaraz po przyjeździe sprzątałam w Hotelu, praca popołudniami, czasem nawet do 2-giej w nocy! Za marne pieniądze. Początki w Holandii były dla mnie bardzo trudne, po miesiącu mojego pobytu wyłączyli nam prąd. Córka już wtedy chodziła do szkoły, ja myślałam o powrocie do Polski, ale było mi wstyd. Zostałam. Kiedy, później zaszłam w ciążę, ze względów zdrowotnych musiałam zrezygnować z pracy. Było ciężko, bardzo ciężko, a później było jeszcze ciężej. Na szczęście kiedy syn podrósł, zaczęłam zarobkowo opiekować się, również innymi dziećmi. Wtedy stanęłam trochę na nogi, poszłam do szkoły językowej. I powoli krok po kroku wszystko się rozwijało.

ER: Początki bywają trudne. Podejmowałaś kolejne kroki, pomimo tylu przeciwności?

KZ: Tak, po rozstaniu z partnerem, założyłam własną działalność z usługami sprzątającymi. Zajmowałam się prywatnymi mieszkaniami, jednak zdecydowanie nie było to zajęcie dla mnie. To nie była moja praca. Dlatego też zrezygnowałam i zaczęłam pracę na układaniu bukietów. Pracowałam tam prawie rok, jednak moje ambicje domagały się czegoś więcej. Każdego dnia umacniałam się w przekonaniu, że to nie jest to czego szukam.

Kinga-ambicje

ER: Czyli można powiedzieć, że praca, która nie sprawiała Ci przyjemności była jednocześnie Twoją motywacją do tego, by iść dalej?

KZ: Tak dokładnie, wiedziałam, że muszę dalej szukać. Zdecydowałam się zrezygnować z tej pacy, bez żadnych perspektyw na nową. Po prostu zaplanowałam dzień, w którym zrezygnuje z pracy. I po prostu się zwolniłam.

ER: Czy mimo rezygnacji z pracy, znalazłaś inną?

KZ: Tak, pracowałam jako orderpikcer. Tam czułam się zdecydowanie lepiej, ze względy na to, że w końcu miałam możliwość rozmowy po holendersku. Kontakt z Holendrami pozwolił mi na dalsza naukę języka, poznawanie nowych słow. Mimo tego, był to tylko kolejny krok jaki podjęłam. Ciągle szukałam. Nową, bardziej satysfakcjonującą pracę, dostałam przez bezpośrednie aplikowanie o prace. Po rozmowie kwalifikacyjnej, okazało się, że w końcu będę mogła pracować bezpośrednio przez pracodawcę, którym jest gmina Haga. 😊

ER: Czy współpracownicy, pomagają Ci w rozwoju językowym?

KZ: Bardzo pomagają, jest bardzo zabawnie (haha). Są błędy, są przejęzyczenia, ale jest przy tym bardzo wesoło. Czuję, że poziom języka wzrasta i prawie każdego dnia uczę się czegoś nowego.

ER: Czym chciałabyś się podzielić, z innymi rodakom, którzy dopiero co, zdecydowali się na emigrację?

KZ: Warto zacząć naukę języka, warto komunikować się z obcokrajowcami w ich języku obcym. Ja sama powtarzałam, że nigdy nie będę rozmawiać w tym dziwnym języku. Na samą myśl o nauce, przechodziły mnie dreszcze, język mi się nie podobał i nie miał „ani ładu, ani składu”. Jednak sytuacje w życiu wymusiły na mnie naukę języka. Dzieci chodziły do szkoły, trzeba było rozmawiać z nauczycielkami. Nie trzeba się bać tego języka, dzięki niemu możemy dalej się rozwijać, dążyć do naszych celów. A co najważniejsze, je osiągać! Trzeba chcieć!

ER: Dziękuję Ci serdecznie, za osobistą wypowiedź. Nigdy nie trać, ducha walki!

Podziel się z nami swoimi przemyśleniami.
A może masz ochotę podzielić się nimi na blogu w formie wywiadu? Zapraszam do kontaktu.
Jesteś już w naszej grupie na Facebook’u Niderlandzki Wizualnie?
Nie? Koniecznie KLIKNIJ TUTAJ by do nas dołączyć.
Masz ochotę zmienić swoje życie?
ZAPISZ SIĘ na kurs! (KLIK)

 

Advertenties

Geef een reactie

Vul je gegevens in of klik op een icoon om in te loggen.

WordPress.com logo

Je reageert onder je WordPress.com account. Log uit /  Bijwerken )

Google+ photo

Je reageert onder je Google+ account. Log uit /  Bijwerken )

Twitter-afbeelding

Je reageert onder je Twitter account. Log uit /  Bijwerken )

Facebook foto

Je reageert onder je Facebook account. Log uit /  Bijwerken )

Verbinden met %s