“Nie zawsze jest łatwo”. Rozmowa z Anią G.

Dziś poznaj ciekawą świata panią fotograf, która nigdy się nie poddaje. Ania G. jest mamą 6-cio letniej poliglotki , prowadzi własną działalność jako fotograf w WHITE MOOD STUDIO, a dodatkowo pracuje na półetatu. Jak sama przyznaje, nauka języka nie zawsze bywa przyjemna ,ale pomimo przeciwności, warto iść do przodu. O tym, jak połączyć wychowanie dziecka, prace i naukę języka, przeczytasz w poniższym wywiadzie.

Anna_3_lata_w_Holandii

ER: Witaj Aniu, na początku powiedz jak długo jesteś w Holandii i co sprawiło, że wyjechałaś za granicę?

AG: W Holandii jestem dokładnie 3 lata i miesiąc. Do wyjazdu skłoniły mnie względy prywatne. Partner dostał bardzo korzystną propozycję pracy i dlatego tutaj przyjechaliśmy.

ER: A czy Ty byłaś zadowolona z tego wyboru?

AG: Nie, nie do końca.

ER: To jak to było z nauką języka? Czy pomimo swojego niezadowolenia, uczyłaś się od początku swojego pobytu?

AG: Tak, od razu. Dwa czy trzy miesiące po przyjeździe, dokładnie po wakacjach, zapisałam się na kurs do szkoły językowej i od razu rozpoczęłam naukę niderlandzkiego.

ER: Czyli to była bardzo świadoma decyzja?

AG: Tak, świadoma.

ER: Powiedz ile kursów do tej pory już przeszłaś? Wydaje mi się, że trzy lata to dość krótki okres.

AG: Zrobiłam już trzy poziomy A2, B1 i B2 w ROC Mondriaan. Wykorzystałam wszystko możliwe, co oferuje gmina Haga.

ER: Czy poza kursami miałaś jakieś swoje własne sposoby nauki języka?

AG: Słuchanie muzyki, śpiewanie piosenek oraz słuchanie nagranych konwersacji po niderlandzku. Zazwyczaj jak biegałam, to słuchałam sobie dla utrwalenia zasad gramatyki, między innymi tych wszystkich spójników: ALS, OMDAT, WANT itd. Skupiałam się również na wzbogacaniu słownictwa.

ER: Jesteś mamą, pracujesz i jesteś bardzo aktywna. Zdradź nam jak udało Ci się zrobić trzy kursy w trzy lata, połączyć naukę z wychowaniem córki?

AG: Było to trochę męczące. Na kurs chodziłam dwa razy w tygodniu wieczorami od 18.45 do 22.00. W tym czasie, córką opiekował się partner. Dodatkowo poziom B1 musiałam powtarzać dwa razy, bo niektóre zagadnienia okazały się dla mnie, nie do końca jasne. Nauka wieczorami jest dla mnie mniej efektywna, bo jestem zdecydowanie rannym ptaszkiem, ale dałam sobie radę.

ER: Jesteś w stanie określić, po jakim czasie intensywnej nauki nabrałaś pewności siebie, by mówić po niderlandzku, na tyle by móc załatwić swoje spray życia codziennego?

AG: Pewności siebie nabrałam dopiero po ukończeniu poziomu B2. Aczkolwiek, już wcześniej miałam wsparcie ze strony innych mam, w szkole mojej córki. Bardzo często mi pomagały, poprawiały moje błędy. Do tej pory, zawsze mogę je zapytać o coś, co potrzebuje, o wymowę lub poprawność gramatyczną, z chęcią tłumaczą i to tak, nie „książkowo”. W większości szkół podstawowych, organizowane są także dodatkowe kursy językowe – często bezpłatne – właśnie dla rodzicow.

ER: Każdy może skorzystać z nauki. A czy pamiętasz swoje pierwsze, największe wyzwanie językowe już języku niderlandzkim?

AG: O kurczę, każdy dzień jest dla mnie wyzwaniem językowym. Moja praca, w której komunikuję się po niderlandzku. Jednak największym wyzwaniem, było fotografowanie na ślubie holenderskim, gdzie połowa rodziny była z Belgii. Nie rozumiałam rodzicow pana młodego, którzy byli bardzo otwarci i chcieli się „socjalizować”. Początkowo, zastanawiałam sie w jakim języku do mnie mówią. Ale poprosiłam, by mówili troszeczkę wolniej, i kiedy po chwili, przyzwyczaiłam się do ich akcentu, to większą część rozmowy rozumiałam. Jednak ich flamandzki akcent jest absolutnie inny i ciężko mi się do niego przyzwyczaić.

ER: W pracy używasz tylko niderlandzkiego. Powiedz czy rozmowa kwalifikacyjna też odbyła się w tym języku?

AG: Tak, więcej się uśmiechałam i mówiłam :JA, JA… do tego kiwałam głową. Ale TAK, rozmowę przeszłam po niderlandzku 😀 Był to dla mnie duży stres.

Do tej pory często słyszę od ludzi, że mam obcy akcent. Co jest dla mnie zrozumiałe, bo jestem przecież polką . Jestem jednak w stanie dogadać się i pracować więc, jest dobrze. 😉

A_Glinka_2 (1)

ER: Czyli rozmowa kwalifikacyjna, to kolejne wyzwanie które pokonałaś, kiedy już umiałaś mówić w obcym języku. A jakie były reakcje Holendrów, sąsiadów czy znajomych na Twoje pierwsze próby mówienia w języku niderlandzki?

AG: Najbardziej były dla mnie denerwujące sytuacje w aptekach. Momenty, kiedy stoisz i próbujesz odebrać swoje lekarstwo, a kobieta za ladą patrzy na Ciebie bez zrozumienia i ciągle powtarza: Wat zeg je? Wat zeg je? (Co mówisz?). To było bardzo irytujące i demotywujące. Dodatkowo, bardzo często, ludzie przerzucają się na język angielski, co nie ułatwia nauki. W takich sytuacjach, jeszcze raz powtarzam powoli po niderlandzku, przy czym udaje, że nie mówię po angielsku. 😉 Myślę, że wynika to z tego, że oni nie są elastyczni, nie doceniają tego, że ktoś próbuje mówić w ich języku. Nie wiem,  czy nie mają cierpliwości, czy po prostu są leniwi, bo jeśli nie mówisz na wystarczająco dobrym poziomie, to wolą przejść na angielski. Początki nie były łatwe, a według moich doświadczeń, Holendrzy tego nie ułatwiają.

ER: Opowiedz nam jeszcze coś o swojej pracy. O tym co robiłaś po przyjeździe, jakie miałaś plany związane z pracą?

AG: Kiedy przyjechałam do Holandii, ze względu na wykształcenie i doświadczenie w Polsce, zaczęłam szukać pracy w branży modowej. W tej branży pracuje się po angielsku, dlatego tez, miałam nadzieję, że znalezienie pracy, będzie dosyć łatwe. Jak się niestety okazało, jak nie zna się języka, to nie jest to takie proste, a wręcz niemożliwe. Nawet jeśli wszystkich dostawców masz w Chinach, Indiach, czy w Turcji to językiem biurowym i tak jest niderlandzki. Po kolejnej odmowie, postanowiłam założyć własną firmę fotograficzną, pod nazwą WHITE MOOD STUDIO i zaczęłam pracować jako freelancer. Obok, szukałam także pracy na pól etatu jako fotograf. W końcu udało mi się ją znaleźć w SeaLife, gdzie robię turystom zdjęcia, udzielam im instrukcji oraz informacji. Czasem zdarza się, że mam okazję używać języka ojczystego. Głownie jednak rozmawiam tam po holendersku i angielsku. 😊

ER: Na początku wspomniałaś, że nie byłaś zadowolona z przyjazdu do Holandii. A jak czujesz się tutaj teraz?

AG: Tak nie byłam zadowolona, bo nigdy wcześniej w Holandii nie byłam. Pierwszy kontakt z tym krajem i jego odmienną kulturą, miałam kiedy przyjechaliśmy tutaj po raz pierwszy, szukać mieszkania. Język wydawał mi się brzydki i odpychający, więc trudno było mi też znaleźć motywację do nauki i czerpać z niej przyjemność. Ale już po trzech latach, widzę bardzo dużo pozytywnych stron mieszkania w Holandii. Przede wszystkim dla mojej córki, która ma możliwość poznania różnych kultur, jak i języków. W wieku 6-ciu lat płynnie mówi w czterech językach. A i w końcu dostrzegam fakt, że samo życie tutaj jest bardziej spokojne, inne niż u nas w kraju.

ER: Wyobraź sobie, że spotykasz swojego rodaka który niedawno przybył do Holandii. Czym zechciałabyś się podzielić w kwestii kulturowej lub językowej?

AG: Przede wszystkim, namawiałabym do tego, aby się nie zamykać tylko w kręgu polskich znajomych. Po prostu, aby nie bać się wychodzić do innych nacji. Uważam że, przebywanie z nimi jest bardzo inspirujące i można w ten sposób bardzo dużo zyskać. Człowiek, szybciej się rozwija, staje się bardziej otwarty na otaczający go świat.

Jeżeli chodzi o język to słuchać muzyki, piosenek, nagrań. Gdziekolwiek jesteśmy, możemy zabrać ze sobą nagrania na ipod’zie czy telefonie. Latwo można z nich korzystać np. podczas jazdy na rowerze, to na pewno gdzieś w głowie zostanie. A przede wszystkim zapisać się na kurs. I nawet wtedy, kiedy wydaje się za trudny, nie poddawać się, zawsze cos z niego skorzystamy. Starać się czytać rzeczy, które nas interesują. Podejmować działania, aby się przekonać do języka obcego.

ER: Czyli według Ciebie, można przekonać się do języka niderlandzkiego?

AG: TAK! Można! I jest klucz do sukcesu, kiedy już przekonasz się do tego języka.

ER: Aniu bardzo dziękuję Ci za szczere słowa. Życzę Ci dalszej wytrwałości i nieopadającego entuzjazmu.

Podziel się z nami swoimi przemyśleniami.
A może masz ochotę podzielić się nimi na blogu w formie wywiadu? Zapraszam do kontaktu.
Jesteś już w naszej grupie na Facebook’u Niderlandzki Wizualnie?
Nie? Koniecznie KLIKNIJ TUTAJ by do nas dołączyć.
Advertenties

3 gedachten over ““Nie zawsze jest łatwo”. Rozmowa z Anią G.”

  1. Ania ma rację, trzeba zacząć się uczyć języka od początku pobytu w danym kraju…Ja zmarnowałam dwa lata , trochę “dziubałam” ale to kropla w morzu. Teraz próbuje to nadrobić a przynajmniej nie opóźniać. Tym bardziej , że moje holenderskie otoczenie jest bardziej wyrozumiałe niż Ani. Fajnie przeprowadzona rozmowa 🙂 Zazdroszczę córki poliglotki ale to geny. Coś bezcennego i nie do kupienia…

    Liked by 1 persoon

Geef een reactie

Vul je gegevens in of klik op een icoon om in te loggen.

WordPress.com logo

Je reageert onder je WordPress.com account. Log uit /  Bijwerken )

Google+ photo

Je reageert onder je Google+ account. Log uit /  Bijwerken )

Twitter-afbeelding

Je reageert onder je Twitter account. Log uit /  Bijwerken )

Facebook foto

Je reageert onder je Facebook account. Log uit /  Bijwerken )

Verbinden met %s